• Wejdź do Gry

  • I edycja PGM 2018

  • Zamach na senatora

  • Stanisław Karłowski i jego czasy

  • Piaskowska Gra Miejska

Piaskowska Gra Miejska

I edycja - Zamach na senatora

Bydgoszcz
Siedziba Ekspozytury Nr 3 Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego
14 września 1937, godzina 10.05

Kapitan Jan Żychoń przechadzał się powoli po gabinecie. W pomieszczeniu gęsto było od dymu papierosowego, mimo że znajdowała się w nim, tylko jeszcze jedna osoba – niepozornie wyglądający, chudy człowiek w naciśnietej na czoło czapce. Jego wiek trudno było określić. Mógł być zarówno doświadczonym przez życie trzydziestolatkiem, jak i dbającym o siebie emerytem. Spod naciśnietej mocno na głowę czapki z daszkiem nie wychodził ani jeden włos, a szerokie okulary zakrywały połowę twarzy. Siedział w kącie pokoju, przy secesyjnym stoliku.
- Abwehra coś szykuje, a my nic nie wiemy! – po raz kolejny w ciągu ostatnich dziesięciu minut Żychoń uderzył ze złością w blat biurka. – Jak to jest możliwe? Ty odpowiadasz za naszą siatkę w Prusach!
- I liczy pan, że podam panu jak na tacy wszystkie dane? – w głosie siedzącego nie było żadnych emocji.   Mówił powoli, cicho, ale zdecydowanie. Takich osób nie dawało się zastraszyć. – My nadstawiamy tyłki w terenie zdobywając informacje, żebyście tu, za ciepłymi biurkami, mogli szukać możliwości jak to wykorzystać.
- Proszę się nie gniewać, poruczniku. Jestem po prostu trochę zdenerwowany.
Żychoń sięgnął do biurka i wyjął butelkę wódki Baczewski. Postawił kieliszek przez gościem, ale ten odmówił kręcąc głową. Kapitan wzruszył ramionami i nalał tylko sobie. Zapalił kolejnego papierosa i szybko wychylił zawartość kieliszka nie popijając.
– Sprawa wydaje się poważna… - zaczął zwracając się do siedzącego przy stoliku. – Abwehra wykazuje ostatnio wyjątkowo ofensywne działania. Straciliśmy ostatnio swojego agenta…
- Wspominałem, że to nie był n a s z agent. To był podwójny agent, zdrajca. Należało go zlikwidować!
- Nie było żadnych dowodów, że Formann był podwójnym agentem…
- Były żelazne dowody i je przedstawiłem.
- Ale o tym, czy te dowody są żelazne, czy nie, decydować może jedynie sąd! A pan wydał decyzję o jego likwidacji samodzielnie! Wie pan, ile mnie kosztowało zatuszowanie tej sprawy, panie Jankows…
- Mnie interesowało tylko, ilu moich ludzi mogło stracić życie przez tego zdrajcę – przerwał mu porucznik. – A w terenie zdarza się, że muszę podejmować decyzję bez możliwości konsultacji z centralą.
Zapanował niezręczna cisza, przerywana stukotem maszyny do pisania w pobliskim pokoju.
- Co wiemy? – kapitan Żychoń nie należał do ludzi, których można na długo wyprowadzić z równowagi.
- Mam swojego człowieka w niemieckim wywiadzie. Przyjmijmy, że używa kryptonimu „Dawid”. Formann nie miał o nim zielonego pojęcia, dlatego jest bezpieczny. Niestety wpadka z podwójnym agentem kosztowała mnie sporo ludzi. Straciłem bezpośredni kontakt z „Dawidem”. Wiem jednak sporo. Abwehra przygotowuje cykl akcji mających na celu likwidację elity polskiego społeczeństwa.
- Po wkroczeniu na nasze tereny w przypadku wojny. Ale tym zajmuje się Himmler i jego SS.
- Jak pan wie kapitanie istnieje potężna niechęć i rywalizacja pomiędzy Canarisem a Himmlerem. Abwehra chce zacząć tą eliminację jeszcze przed wkroczeniem na nasze tereny. Mają ginąć przypadkowo, tak by nie było skandalu międzynarodowego. Zaczynają dopiero program. Jeżeli im się powiedzie na początku, zaczną wdrażać na szeroką skalę. Wytypowano już pierwszą osobę. Mam informacje, że wysłano dwóch agentów…
- Kogo chcą zlikwidować?
Porucznik bez słowa podsunął mu wyjęte z portfela duże zdjęcie.
- O cholera!
- Tak, celują nie w głównych polityków, ale w działaczy, patriotów lokalnych. Wiedzą, że to może przejść niezauważone.
- Kim jest „Dawid”?
Tym razem spokój, który dotychczas cechował porucznika, jakby znikł. Pochylił głowę, żeby ukryć zmieszanie. Żychoń nalał mu wódki i podsunął kieliszek.
- Nie wiem kim jest „Dawid” – powiedział powoli porucznik. -  Kontakt urwał się podczas likwidacji siatki w III Rzeszy. Mam …
- To już nie jest moja sprawa, jak pan go znajdziesz – przerwał Żychoń. – W tej chwili potrzebuję moich najlepszych ludzi w Piaskach. Za kilka dni może tam dojść do tragedii. I pan, poruczniku, tam pojedzie. Przeciw najlepszym agentom Abwehry, muszę wysłać najlepszych swoich ludzi. Teraz!
Porucznik chciał początkowo oponować. Podniósł się na krześle, ale zaraz opadł. Musiał przyznać rację przełożonemu. Wstał, zasalutował i opuścił pokój. Na stoliku pozostał po nim jedynie niewypity kieliszek wódki Baczewski.

 

Do etapu ulicznego zostało...

Start etapu ulicznego: Saturday, October 13, 2018 11:11 373 dni

Odwiedza nas

Dziś3
Wczoraj5
Tydzień3
Miesiąc175
Total62359

Who Is Online

1
Online